niedziela, 3 marca 2013

XII

*Zayn*
-I co z nią?-spytałem jej lekarza.
-Wszystko dobrze. Twoja dziewczyna miała niedobór witamin i przez to zasłabła.
-A co z dzieckiem?-pytałem dalej.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Musisz uważać na Olivię. Nie może się przemęczać.-powiedział lekarz.
*Olivia*
Obudziłam się w nieswoim otoczeniu. Przekręciłam głowę i ujrzałam białą szafkę. Wystraszyłam się, bo w swoim pokoju nie miałam szafki. Za wielką szybą ujrzałam Zayn'a rozmawiającego z moim lekarzem. 'No tak'-pomyślałam. Po chwili przyszedł do mnie Zayn.
-Jak się czujesz?-spytał całując mnie w czoło.
-Już dobrze. Czemu tu trafiłam?-spytałam.
-Zasłabłaś, bo miałaś za mało witamin w organizmie.
-A co z dzieckiem?-denerwowałam się.
-Ma się dobrze.-odpowiedział.
*wieczorem*
Zostałam wypisana ze szpitala. Mam o siebie dbać, nie przemęczać się i brać witaminy. Za 2 tygodnie mam pierwsze badanie USG. Na razie nic nie powiedziałam Zayn'owi. To ma być dla niego niespodzianka.
*tydzień później*
-Zayn możemy porozmawiać?-spytałam.
-Jasne. Mów-uśmiechnął się.
-Za tydzień będę miała pierwsze badanie USG i chcę żebyś ze mną pojechał.-powiedziałam.
-Naprawdę!? -spytał.
Skinęłam głową na 'tak', a Zayn przytulił mnie, podniósł i zakręcił się wokół własnej osi.
*tydzień później*
Oczywiście Zayn powiedział chłopakom o badaniu i oni też chcieli z nami tam być. Musiałam się zgodzić, no bo w sumie oni też są moją rodziną.
-Dobrze. Połóż się na leżance i podwiń bluzkę do wysokości biustu.-powiedział lekarz.
Potem przyłożył mi głowicę urządzenia z bardzo zimnym żelem. Kiedy Zayn zobaczył tę małą, kruchą istotkę w środku mnie popłakał się. Potem mi zaczęły lecieć łzy. To był najszczęśliwszy moment w moim życiu. Widziałam też, że chłopaki też płakali. Następnie dostałam zdjęcia z badania i opuściliśmy klinikę. Widziałam, że z Liam'em jest coś nie tak. Podeszłam do niego.
-Coś się stało?-spytałam.
-Nie...to znaczy tak. Danielle ze mną zerwała.-otarł łzę spływającą po jego policzku.
-Nie martw się.-przytuliłam go.
-Ona była miłością mojego życia!-smucił się.
-Już dobrze...ja to wiem...wszyscy to wiemy.-pocieszałam go.-Chodźmy do domu.
Współczułam Liam'owi. On na prawdę ją kochał. Kiedy wróciliśmy do domu strasznie byłam głodna. Wzięłam z lodówki ogórki konserwowe i zaczęłam je jeść stojąc 'w lodówce'. Usłyszałam czyjś śmiech. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Niall'a.
-I kto tu jest żarłokiem?-spytał podchodząc do słoika.
-Zostaw! To moje ogórki żarłoku!-zaczęłam uciekać.
-Dlaczego gonisz moją dziewczynę?-spytał Zayn wchodząc do salonu.
-Bo ma moje ogórki!-bulwersował się blondyn.
-Taa...moja kochana rodzinka.-podszedł do mnie i pocałował mnie.- Olivia daj mu te ogórki i chodź ze mną.
Zostawiłam słoik i poszłam za Zayn'em.
-Musimy pomyśleć o imieniu dla naszego skarba.-zaczął.
-Dobry pomysł kochanie-pocałowałam go.
-Myślałem żeby dziewczynka miała na imię Lux (wiem, że tak ma na imię córka ich stylistki, ale ta mała istotka jest piękna !!! *_* ), a chłopiec...-przerwałam mu.
-Josh! Proooszę! Tak bardzo mi się to imię podoba!-zrobiłam słodkie oczy.
-Dla ciebie Olivia wszystko!
Po naszej rozmowie zdecydowaliśmy że rodzicami chrzestnymi naszej małej pociechy zostanie Niall lub Harry i Eleanor. Jutro im to ogłosimy.
_______________________________
nareszcie go napisałam! siedziałam nad tym rozdziałem około tygodnia i nareszcie mi wyszedł! ^_^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz