niedziela, 31 marca 2013

XIX

Około 19 zaczęłam się szykować. Ubrałam się, umalowałam i teraz czekałam z Zayn'em przytulając się do siebie. Czekaliśmy na resztę jakieś 15 minut.
-No to idziemy!-przepchnął się przez nas Louis.
Namiętność  - ApetyczniZaśmiałam się pod nosem i ruszyliśmy. W klubie było duszno. Mieszał się zapach alkoholu. potu i perfum. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy drinki. Tańczyłam z Zayn'em, Harry'm i Liam'em. W końcu Zaczęłam 'ocierać się' o Zayn'a. Byłam lekko wstawiona.  Kiedy podnosiłam się z podłogi po upadku jechałam ręką po nodze Zayn'a. W końcu natknęłam się na jego krocze. Następnie jego kaloryfer. Kiedy się podniosłam dałam mu buziaka i odeszłam w stronę łazienki. Wiedziałam, że pójdzie za mną. Weszliśmy razem do kabiny. Wziął mnie na ręce, a ja owinęłam mu nogi wokół bioder. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Szybki numerek i po sprawie. Wyszliśmy trzymając się za ręce. Udawałam zmęczoną i upitą.  Zayn podtrzymywał mnie za rękę.
-Wiecie co? My chyba już pójdziemy...z resztą sami widzicie.-wskazał głową na mnie.
-Jasne. Niedługo przyjdziemy do domu.-odpowiedziała Kate.
* w domu*
-Ale się nabrali.-chichotałam kiedy Zayn mnie całował po szyi.
Lubisz w kuchni?  - ApetyczniJęczałam z podniecenia. Przenieśliśmy się z holu do kuchni.
Posadził mnie na blacie. Całowaliśmy się bardzo namiętnie. W końcu zsunęliśmy się na podłogę. Zayn we mnie wszedł. Nie był taki delikatny, jak za pierwszym naszym razem. Już prawie dochodziliśmy, kiedy usłyszeliśmy kroki w domu. Szybko się ubraliśmy. Wyszliśmy drzwiami kuchennymi i weszliśmy przez balkon do naszej sypialni. Dokończyliśmy to, co zaczęliśmy.  Na szczęście byliśmy przykryci, bo do nas weszła nawalona Kate. Czy zawsze musi nam ktoś przerywać?!
-Oj sorry. Ale mogę się do was przyłączyć?-spytała.
-Chodź chodź.-zabrał ją Liam.-A wy sobie nie przeszkadzajcie.
Zayn ze mnie wyszedł i zrobił minetkę. Na koniec usnęliśmy nadzy.

XVIII

*następnego dnia*
W ramach wakacji wyjeżdżamy na Wyspy Dziewicze.
-I oto nasz dom!-wykrzyknął Louis.
-WOW!-powiedziałyśmy równocześnie.
Weszłyśmy do środka. Od razu ujrzałam piękny salon. Później Harry zaprowadził nas do kuchnijadalniłazienkisypialni Kate i Harry'ego oraz do mojej i Zayn'a. Od razu pomyślałam o upojnych nocach w łóżku z nim. Strasznie się na niego napaliłam.
*wieczorem*
Zayn leży na łóżku w samych bokserkach. Ja siedzę na podłodze i wkładam nasze rzeczy do szuflad komody.
-Kochanie musimy zacząć myśleć o naszym ślubie. -zaczął Zayn.
-Ja myślę, że na razie możemy to odłożyć i zająć się czymś innym...-zaczęłam 'skradać się' po łóżku w stronę Zayn'a.
-Olivia ja mam nogę w gipsie.-upomniał mnie.
Zatrzymałam się i usiadłam.
-Aha. Czyli nici z seksu...wiedziałam...-powiedziałam i zabrałam się za dalsze rozpakowywanie walizek.
-Oj kochanie...
-Co kochanie?! Od roku się nie kochaliśmy, a jak przytrafia się okazja to oczywiście nie, bo masz nogę w gipsie!-rzuciłam ubraniami i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Poszłam do salonu. Zastałam tam Kate.
-O co poszło?-spytała
-Nie pokłóciliśmy się.-odpowiedziałam.
-Mhm...słyszałam co innego...-spojrzała na mnie.
-No wiesz...kiedy Harry nas oprowadzał i zobaczyłam naszą sypialnię, to od razu pomyślałam, że moglibyśmy spróbować no wiesz...znaczy, nie od razu dziecko, ale tak po prostu...-powiedziałam.
-A co Zayn na to?-dopytała.
-A on mi mówi, że ma złamaną nogę! Ja to raczej wiem, ale kurcze no...mieliśmy okazję, a on ją zaprzepaścił!-krzyczałam.
W tym momencie, po krętych schodach, do salonu zszedł Louis.
-Co ty tak krzyczysz?-spytał zaspany.
-Nie ważne...-odpowiedziałam.
-Dobra. Ja idę do Harry'ego.-oznajmiła Kate.
Louis usiadł obok mnie na kanapie i mnie przytulił.
-O co się pokłóciliście?-spytał.
Kiedy mu wszystko powiedziałam zrobiło mi się tak jakoś lżej i postanowiłam wrócić do pokoju.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tam Zayn'a. Spał tak słodko! Delikatnie, żeby go nie obudzić odrzuciłam kawałek kołdry i położyłam się do łóżka. Nazajutrz obudził mnie głodomorek Niall. Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na Niall'a.
-Głodny jestem.-powiedział.
-Kuchnia jest na dole.-odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem o 7:45.
-Ale ja chcę te twoje pyszne naleśniki.-powiedział udając focha.
Westchnęłam głośno, po czym najciszej jak tylko mogłam opuściłam pokój. Weszłam do kuchni.
-Niespodzianka!!!-krzyknęli wszyscy.
-To dla mnie?-spytałam.
-Tak.-usłyszałam ten śliczny głos za sobą.
Odwróciłam się, a Zayn mnie pocałował i zawiesił mi na szyi wisiorek.
-Dziękuję, kochanie.-pocałowałam go.
Potem po kolei wszyscy chłopcy dali mi prezenty, Od Lou dostałam bluzkę : 'KOCHAM MARCHEWKI', od Niall'a książkę kucharską, od Liam'a futerał na IPhone'a, a od Harry'ego ślicznego misia z napisem : 'Harry czuwa...'.
Pobiegłam szybko do pokoju i ubrałam się.
-Ładny zegarek.-pochwalił Liam.
-Dzięki.-odpowiedziałam.
Do 16 spacerowaliśmy po parkach, byliśmy w kinie i poszliśmy coś zjeść. Wieczorem mieliśmy iść do klubu.    Teraz jedliśmy pyszny tort, który zamówił dla mnie Harry.
-Ok. To o 20 wszyscy schodzimy na dół i idziemy do klubu 'Laguna'.-powiedział Niall.
-To mamy sporo czasu, by trochę zająć się sobą.-powiedział mi na ucho Zayn.
Przeszły mnie miłe dreszcze i uśmiechnęłam się. Wstałam od stołu i pobiegłam na górę. Zayn wziął kule i poszedł za mną. Usiadłam na brzegu łóżka. Kiedy Zayn wszedł do pokoju dołączył do mnie.
-Najlepszego.-powiedział i zaczął całować mnie po szyi.
-A co z twoją nogą?-spytałam.
-To tylko żart. Ona jest zdrowa.-odpowiedział po czym położył mnie na łóżku i nachylił się nade mną.
Zdjęłam z niego koszulkę, a do pokoju wlazł nagle Liam.
-O cholera.-powiedział.
Zayn machnął ręką żeby poszedł.  Potem powrócił do poprzedniej czynności. Zszedł trochę niżej i zaczął całować mój dekolt.  Zdjął moją bluzkę i odpiął stanik. Wszystkie ubrania leżały na podłodze. Po godzinie wyszliśmy z pokoju. Miałam na sobie białą koszulę Zayn'a i czarny stanik.
-Jak było?-spytał Louis.
Uśmiechnęłam się do Zayn'a i go pocałowałam.
*Niall*
-Kate, możemy  pogadać?-spytałem.
-Jasne.-odpowiedziała.
Poszliśmy do pokoju.
-Słuchaj...bardzo cię kocham i kiedy pójdziemy do tego klubu to chciałbym żebyś nie denerwowała się,kiedy będę rozmawiał z jakąś dziewczyną, ok?-spytałem.
Kate zaczęła mnie całować. Po kilku sekundach wylądowaliśmy na łóżku. Szybko pozbyliśmy się ubrań. Potem już tylko był czysty seks.
*Olivia*
-Ale ona się drze...
-Ty też tak robisz.-powiedział Harry.
Podbiegłam do niego i zaczęłam go łaskotać.
-To cię nauczy niepodsłuchiwania!-krzyknęłam, a na dole zjawiła się zakochana parka.

poniedziałek, 25 marca 2013

Hej hej!

Chciałabym polecić Wam, moje drogie czytelniczki, mojego nowego bloga     http://1dopowiadanko.blogspot.com/. Oczywiście tego bloga nie przestanę prowadzić. Mam nadzieję, że ciepło go przyjmiecie :)

czwartek, 21 marca 2013

XVII

-Jak to poroniłam!? To niemożliwe! Przecież...ona była zdrowa...-wtuliłam się w płaczącego Zayn'a i sama zaczęłam płakać.
-Niestety, ale nie znamy przyczyny poronienia...-odpowiedział lekarz.
Po dwóch tygodniach wypisali mnie do domu. Popadłam w depresję. Siedziałam tylko w naszej sypialni i albo spałam, albo płakałam.
-Olivia śpisz?-usłyszałam za drzwiami głos Harry'ego.
-Nie.-szorstko odpowiedziałam.
-Możemy?-spytał Hazz.                                                  
-Mhm.
Kiedy weszli zobaczyłam Kate. Była taka szczęśliwa! Teraz ma Niall'a i chłopaków.
-Hej kochana...-przytuliła mnie.-Jak się czujesz?
-Potwornie.-odpowiedziałam.
Zostałam przytulona przez każdego z chłopaków, pogadaliśmy chwilę, a potem wyprosiłam ich w miarę grzecznie z pokoju pod pretekstem zmęczenia. Zostałam sama z Zayn'em. Położył się obok mnie i usnęliśmy wtuleni w siebie.
*rok później*
Otrząsnęłam się już po tragedii w klubie. Teraz czekam na lotnisku na chłopaków. Wracają z trasy po USA. Przełożyli ją ze względu na mnie. To miłe. Z Zayn'em nie spałam od prawie roku. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni.
-Zayn!-krzyknęłam podbiegając do ukochanego.
-Czeeeść-przytulił mnie.
-A gdzie Kate?-spytał Niall.
-Utknęła w korku, ale dotrze do nas.-zapewniłam
-Dobre i tyle-uśmiechnął się.
Wróciliśmy do domu. Padał deszcz. Z resztą jak zwykle w Londynie. Na podeście przed naszym domem było bardzo ślisko. Sama prawie upadłam. Gdyby nie Liam, który mnie podtrzymał. Zayn wchodził ostatni i akurat musiał upaść.
-Wszystko OK?-spytał Harry.
-Nie wiem. Chyba złamałem nogę...-odpowiedział.
-O Boże! Zayn!-rzuciłam się ku niemu.
Zadzwoniliśmy po pogotowie, bo samochód nam nawalił. Szybko go zabrali. Mnie też. Siedziałam zestresowana na strasznie niewygodnym krześle i czekałam na Kate i chłopaków. W końcu przyjechali. W międzyczasie pogadałam z moim ginekologiem o śmierci małej Lux. Dali nam osobne łóżka do spania, bo mieli jakieś kłopoty z Zayn'em. Całą noc myślałam tylko o nim.
-Połóż się spać.-powiedział Louis o 4 nad ranem.
-Nie mogę. Za dużo myślę o nim.
-Ty w ogóle za dużo myślisz.-zażartował.
-Tak tak Louisku.-odpowiedziałam po czym weszłam pod kołdrę i zasnęłam.
Rano obudziłam się o 10. Wszyscy już wstali.
*Liam*
-Panie doktorze, co z Zayn'em?-pytałem.
-Wszystko już dobrze. Leży w pokoju 69.-odpowiedział.
Spojrzałem na Hazzę, bo ten zaczął się strasznie głośno śmiać z tego numeru.
*Olivia*
Szybko się przebrałam i poszłam do recepcji.
-Przepraszam. gdzie leży Zayn Malik?-spytałam.
-Niestety, nie mogę pani tego powiedzieć.-odpowiedziała.
-Ja jestem jego narzeczoną, a to jest pierścionek, który od niego dostałam, poroniłam jego dziecko, a pani mi mówi, że nie może mi powiedzieć, gdzie on leży?
-Pokój numer 69.-odpowiedziała.
-Dziękuję.-ruszyłam w stronę pomieszczenia.
Kiedy go zobaczyłam z nogą w gipsie przeraziłam się, co będzie z koncertami. Bedę musiała pogadać o tym z Paul'em.
-Jak się czujesz w pokoju numer 69?-spytałam z uśmiechem.
-Dobrze, ale Harry'emu jest tu chyba lepiej...-odpowiedział.
Reszta dnia minęła nam bardzo miło. Po tygodniu wypuścili go do domu. W tym czasie odwiedzałam go, ale też porozmawiałam z Paul'em o koncertach. Ustaliliśmy, że Zayn będzie siedział na kanapie lub jakimś stołku. Teraz liczy się tylko jego zdrowie i ostrożność.

środa, 20 marca 2013

XVI

Zanim zaczniecie czytać włączcie to: http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=JF8BRvqGCNs&NR=1
_____________________________
Dziś mam drugie już badanie USG. Mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. Jestem tylko zaniepokojona tym, że kiedy ja będę w 9 miesiącu ciąży, Zayn i chłopaki będą w trasie po USA. Na razie nie mogę o tym myśleć, bo to nie może dobrze wróżyć Lux. Teraz muszę nacieszyć się moim narzeczonym, wujkami mojej córki, siostrą, ale przede wszystkim muszę zająć się sobą. Badanie wyszło rewelacyjnie.
-Lux, jesteś zdrową dziewczynką!-zacieszał się Louis.
-W końcu ma to po mnie-odezwał się Zayn.
-No tak, tak...-odpowiedziałam.
*następnego dnia*
Wczoraj wieczorem przyszła do nas Kate. Przez pół godziny siedziała z Niall'em i nami w salonie, a potem się zmyli. Domyśliliśmy się, co robili, po dzikich jękach dochodzących z pokoju Niall'a.
-Jak było?-spytałam Kate na ucho.
-Cieeenko.-powiedziała i przygryzła wargę.
-Wczoraj mówiłaś co innego.-zaprzeczył Niall.
-Uuuu...jednak nie jesteś taki słabeusz...-walnęłam go patelnią w przyrodzenie.
-Ał! Kate, pocałuj!-zarządził Niall.
-Nie! Sam se pocałuj!-odpowiedziała.
-Nie dosięgam...-zasmucił się chłopak.
-Mój ty biedaku...-powiedziała Kate.
*sen Olivii*
-Dlaczego ty ciągle masz jakieś swoje humorki?!-krzyczał Zayn.
-No nie wiem...może dlatego...że jestem w ciąży!?-odpowiedziałam mu.
-No oczywiście! Zapomniałem, że skoro nosisz w sobie tego bachora...-przerwałam mu.
-Bachora? To jest twoje dziecko, a ty mówisz o nim, że jest bachorem? Ja tego tak nie zostawię, za to ciebie owszem.-zdjęłam energicznie pierścionek z palca i z płaczem rzuciłam nim o ziemię.
Obudziłam się zapłakana i przerażona. Szybko spojrzałam na palec.' Uff...'-pomyślałam. Pierścionek był na swoim miejscu.
-Co się stało?-spytał Zayn podnosząc głowę z poduszki.
-Miałam koszmar...-wyznałam.
-Chodź już spać-położyłam się, a Zayn położył mi rękę na brzuchu
-Kocham cię.-powiedziałam.
-Ja ciebie też Olivia...i Lux też.-oznajmił.
*następnego dnia*
Wieczorem jedziemy do klubu. Mimo sprzeciwów z mojej strony udałam się razem z nimi.
-Musimy?-spytałam.
-Tak. To już postanowione.-dostałam buziaka w usta od Zayn'a.
-No dobra...
*Kate*
Jest 13. Obok mnie śpi Niall. Mam lekkiego kaca po wczoraj. Najgorsze jest to, że nie pamiętam, jak znalazłam się z Niall'em w łóżku. Usiadłam na łóżku i owinęłam się kołdrą tak, że odkryłam nagiego Niall'a. Położyłam na nim jakiś koc leżący na podłodze. Podeszłam do walizki. Tak, tak...wprowadziłam się do chłopaków. Ubrałam się. Kiedy wyszłam z pokoju zastałam Olivię trzymającą się za brzuch. Podtrzymywała się lekko o ścianę. Przestraszona podbiegłam do niej.
-Co ci jest?-spytałam przerażona.
-Kopie.-odpowiedziała.-Tylko trochę mocniej niż zwykle, ale to normalne w tym miesiącu.
-Chodź. Odprowadzę cię do pokoju.-zaproponowałam.-Ale do mojego.
-OK.
Weszłyśmy, a Niall zrzucił z siebie koc.
-Zamknij oczy!-krzyknęłam do Olivii i podbiegłam do Niall'a.
-Co jest?-spytał Niall.
-Nie chcę nic mówić, ale leżysz nago, a tu stoi Olivia.
Niall natychmiast się podniósł i owinął kocem.
*Olivia*
Posiedziałam chwilę z Kate i Niall'em, a potem wrócił Zayn. Pojechał do Bradford na urodziny mamy, ale ja nie chciałam z nim jechać.
-Hej kotku. Lux dzisiaj ma zły humor i strasznie mocno kopie.-powiedziałam.
-Ooo...mały złośnik się urodzi.-zażartował.
*wieczorem*
Właśnie się wyszykowałam. Nie mam ochoty iść do tego klubu, ale czego się nie robi z miłości?
*w klubie*
Przez cały czas piłam soki, gadałam z Zayn'em który wypił jak na razie 2 drinki i modliłam się,aby Lux już tak nie kopała. W pewnym momencie poczułam potrzebę skorzystania z toalety. Brzuch mnie strasznie zaczął boleć. Ledwo tam doszłam. Otworzyłam drzwi od kabiny i nagle poczułam, jak coś spływa mi po nodze. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krew. Miałam ze sobą telefon, więc zadzwoniłam do Kate. Jeden sygnał. Dwa. Trzy. Poczta głosowa. Wykręciłam telefon do Zayn'a. Odebrał.
-Halo? Zayn przyjdź do damskiej toalety, błagam.-powiedziałam zapłakana.
-Co się stało?-spytał.
-Krwawię. Boję się!-odpowiedziałam.
-Nie ruszaj się. Zaraz tam będę.-rozłączył się.
Po chwili już znalazł się w toalecie. Gdy zobaczył mnie w tak okropnym stanie nie przejął się, że jakaś baba drze się na niego.
-Niech pani zamknie tą mordę! Ja tu mam narzeczoną w szóstym miesiącu ciąży!-krzyknął.
Zabrał mnie na ręce i wyniósł z klubu. Wsiedliśmy do samochodu i z piskiem opon ruszyliśmy do szpitala.
*szpital*
-Gdzie jest jakiś lekarz?-krzyczał Zayn.
-Przepraszam pana. Tu jest szpital! Niech pan ię zachowuje!-upomniał go jakiś pielęgniarz.
-Moja narzeczona jest w szóstym miesiącu ciąży, krwawi, a pan mi mówi co ja mam robić?! Ty lepiej mi powiedz gdzie tu jest lekarz, bo zaraz ty będziesz go potrzebował!-zagroził mu.
-Zayn!-krzyknęłam do niego.
-Dajcie jakiś wózek!-krzyknął facet.
Kiedy już usiadłam zabrali mnie na jakąś salę. Straciłam przytomność, a kiedy się obudziłąm zobaczyłam jedynie Zayn'a.
-Co się stało?-spytałam.
-OBUDZIŁA SIĘ!!-krzyknął.
Przybiegł lekarz.
-Jak się czujesz?-spytał.
-Dobrze.-usiadłam.-Co mi jest?
Zayn złapał mnie za rękę i zaczął płakać. Lekarz milczał.
-Możecie mi powiedzieć?
-Pani Olivio. Mam złą wiadomość : niestety, ale pani poroniła.
_________________________________________________
I znowu będzie cdn...wybaczcie, ale muszę podbudować napięcie. :)

niedziela, 10 marca 2013

XV

W trakcie pisania tego rozdziału słuchałam tego : http://www.youtube.com/watch?v=dslilhYQBPo
__________________________________________________________________________
*dzień spotkania z Kate*
Obudził mnie Zayn.
-Wstawaj kochanie. Za 4 godziny przyjeżdża Kate.-powiedział czule całując mnie w usta.
-Już już...-odpowiedziałam.
Poszłam do łazienki się ubrać. Następnie przybiegł strasznie zestresowany Niall.
-Ona tu zaraz będzie!!!-krzyczał.
-Kto zaraz będzie? Kate?-pytałam.
-Tak!
Westchnęłam głęboko i położyłam rękę na swoim okrągłym już brzuszku.
-On ją chyba kocha Lux...
-Kto kogo kocha?-spytał Zayn kładąc ręce na moim brzuchu.
-My kochamy ciebie.-pocałowałam go, a do domu weszła Kate.
Przez chwilę było cicho, ale później nagle wszyscy rozbrzmieli.
-Olivia?-spytała zdziwiona.
-Nie, mama. Chodź do mnie!-powiedziałam i rozłożyłam ręce tak, żeby móc się utulić.
-Ty jesteś w ciąży?-zapytała.
-No tak. Z Zayn'em.-odpowiedziałam.
Cały tydzień spędziłam z Kate chodząc z nią do parków, na zakupy i do Starbucks'a. Było super.
-Wiesz...brakowao mi ciebie w USA...-powiedziała Kate.
-Mi ciebie też brakowało...
-Opowiadaj, jak ci się układa z Zayn'em.
-No cóż...to mój chłopak, jestem z nim w ciąży...
-Chłopak? A ja myślałam, że wy już po ślubie...
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Chodź już do domu...-zarządziłam.
*w domu*
-Co tu tak ciemno?-spytałam.
Po chwili ktoś do mnie podszedł. Przytulił mnie i po chwili światło się zapaliło.
-Zayn kochanie co to za okazja?-spytałam.
-Zobaczysz...
Zayn uklęknął, a z kieszeni spodni wyjął pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie?-spytał.
-Oczywiście!-Zayn wstał i pocałował mnie, po czym włożył mi pierścionek na palec.
*następnego dnia*
-I jak oświadczyny?-spytał Louis.
-Patrz jaki ładny pierścionek.-pokazałam mu dłoń.
-Pomagałem mu wybrać.-powiedział Louis.
-Jest śliczny!
Zjadłam z Zayn'em śniadanie i poszliśmy na miasto. Wchodziliśmy do sklepów dziecięcych. Musieliśmy zacząć kupować ubranka dla dziecka. Jestem już w 6 miesiącu ciąży i za 2 dni mam kolejne USG.Kupiliśmy mnóstwo ubranek. W końcu wróciliśmy obładowani do domu.



wtorek, 5 marca 2013

XIV

-Po co mnie tu prowadzisz? Mieliśmy ogłosić kto będzie rodzicami chrzestnymi dziecka!-bulwersowałam się.
-Zobaczysz...tylko nie podglądaj!-powiedział chłopak.
-Nie podglądam!
-Dobra jesteśmy. I...-odsłonił mi oczy rękoma.-...otwórz oczy!
Podniosłam powieki, a moim oczom ukazał się piękny pokoik.
-Jest piękny, ale..-zaczęłam,
-Ale...?
-Dlaczego różowy? Przecież nie znamy płci...
-Kiedy wychodziliśmy z kliniki spytałem o płeć dziecka i...nie mogę się doczekać małej Lux na świecie!-pocałował mnie.
-A kto go zrobił? Przecież ty byłeś cały czas ze mną.-spytałam.
-Harry i Louis.-odpowiedział.
Zaraz po tym wszyscy przybiegli z mnóstwem prezentów.
-Harry, Louis dziękuję za ten cudowny pokój dla małej Lux!-przytuliłam ich, a do moich oczu napłynęła ta głupia słona ciecz.
-Nie ma za co! Jesteś dla nas jak młodsza siostra!-zapewnił Lou.
Po godzinnym oglądaniu pokoju, rozpakowywania prezentów zeszliśmy na dół do salonu, aby opowiedzieć rodzince o naszych planach związanych z rodzicami chrzestnymi.
-A więc...wczoraj myśleliśmy z Zayn'em nad wybraniem rodziców chrzestnych dla Lux.-powiedziałam trzymając Zayn'a za rękę.
-Harry, chcemy, abyś to właśnie ty był ojcem chrzestnym dla Lux, a Eleanor matką chrzestną.
Widziałam zadowolenie ze strony obu rodziców chrzestnych.
*nazajutrz*
Dziś wybieram się na miasto z Niall'em. Sam mi to zaproponował, bo ponoć miał ze mną o czymś pogadać. Pewnie pójdziemy do KFC znając nasze żołądki. Po śniadaniu przyszedł do mnie Harry.
-Hej. Słyszałem, że idziesz z Niall'em na miasto.-zaczął.
-Tak, a co?
-A nic...tak tylko się upewniam.-odpowiedział.
-Aha...dobra idę się ubrać.
Najpierw z Niall'em poszłam do parku.
-O czym chciałeś pogadać?-spytałam.
-Jest taka jedna dziewczyna...-zaczął.
-Jaka?
-Kate. Nawet mam jej zdjęcie.-pokazał mi fotografię.
-Czekaj, czekaj...to jest moja siostra!-zdziwiłam się.
-Twoja siostra!?
-Tak. Wyjechała do USA, ale nie wiedziałam, że już wróciła...
-No to już wiesz!
Następnie, tak jak przypuszczałam, poszliśmy do KFC.
-Tak myślałam, że mógłbyś zaprosić do nas pewnego dnia Kate.
-Dobry pomysł...może w przyszłym tygodniu?-zaproponował.
-OK. A teraz już wracajmy.

poniedziałek, 4 marca 2013

XIII

*następnego dnia*
Obudziłam się w bardzo dobrym humorze na wspólne śniadanko. Wstałam szybko z łóżka i udałam się w stronę szafy. Po chwili namysłu ubrałam się. Zeszłam do kuchni. Wyjęłam z lodówki mleko, mąkę, nutellę i inne rzeczy potrzebne do przygotowania naleśników. Kiedy już je smażyłam ktoś do mnie podszedł. Wystraszyłam się więc wzięłam nóż leżący obok mnie i odwróciłam się gwałtownie.
-To tylko ja! Nie zabijaj mnie!-krzyczał Louis.
-Człowieku! Ja jestem w ciąży!
-Przepraszam! Byłem głodny i poczułem ten boski zapach i w ogóle...-tłumaczył się.
-To jak tu stoisz, to możesz mi pomóc.-zarządziłam.
Po 10 minutach na dole pojawił się Niall, Harry i Liam. Louis pobiegł do Zayn'a i go obudził. Nie był zachwycony, ale jak tylko mnie zobaczył przestał się złościć. Po śniadaniu musiałam jechać z chłopakami do Syco. Gdy będę w zaawansowanej ciąży chłopcy będą w trasie po USA. Nie jestem tym zadowolona, ale to nie ja wymyślam im terminy tras.
-Chodź, bo się spóźnimy!-krzyczał Liam patrząc na jedzącego Niall'a.
-Dobra dobra. Próba poczeka...
Po próbie wróciliśmy do domu. Kiedy ja gadałam z Paul'em Zayn obgadywał coś z Harr'ym i Louis'em. Chciałam wiedzieć co, ale i tak bym się nie dowiedziała.
-O czym gadałaś z Paul'em?-zapytał Harry.
-O waszej trasie i o tym czy chcę pójść na urlop.-odpowiedziałam.
-I co? Idziesz na urlop?-spytał pojawiający się nagle Liam.
-Nie...pomęczę się jeszcze z wami.-uśmiechnęłam się.
*wieczorem*
-Olivio, chodź ze mną.-powiedział Zayn podając mi rękę.
-Po co?
-Zobaczysz.-zakrył mi oczy.
*Zayn*
Prowadzę Olivię do pokoju gościnnego. Czeka tam na nią świetna niespodzianka.

niedziela, 3 marca 2013

XII

*Zayn*
-I co z nią?-spytałem jej lekarza.
-Wszystko dobrze. Twoja dziewczyna miała niedobór witamin i przez to zasłabła.
-A co z dzieckiem?-pytałem dalej.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Musisz uważać na Olivię. Nie może się przemęczać.-powiedział lekarz.
*Olivia*
Obudziłam się w nieswoim otoczeniu. Przekręciłam głowę i ujrzałam białą szafkę. Wystraszyłam się, bo w swoim pokoju nie miałam szafki. Za wielką szybą ujrzałam Zayn'a rozmawiającego z moim lekarzem. 'No tak'-pomyślałam. Po chwili przyszedł do mnie Zayn.
-Jak się czujesz?-spytał całując mnie w czoło.
-Już dobrze. Czemu tu trafiłam?-spytałam.
-Zasłabłaś, bo miałaś za mało witamin w organizmie.
-A co z dzieckiem?-denerwowałam się.
-Ma się dobrze.-odpowiedział.
*wieczorem*
Zostałam wypisana ze szpitala. Mam o siebie dbać, nie przemęczać się i brać witaminy. Za 2 tygodnie mam pierwsze badanie USG. Na razie nic nie powiedziałam Zayn'owi. To ma być dla niego niespodzianka.
*tydzień później*
-Zayn możemy porozmawiać?-spytałam.
-Jasne. Mów-uśmiechnął się.
-Za tydzień będę miała pierwsze badanie USG i chcę żebyś ze mną pojechał.-powiedziałam.
-Naprawdę!? -spytał.
Skinęłam głową na 'tak', a Zayn przytulił mnie, podniósł i zakręcił się wokół własnej osi.
*tydzień później*
Oczywiście Zayn powiedział chłopakom o badaniu i oni też chcieli z nami tam być. Musiałam się zgodzić, no bo w sumie oni też są moją rodziną.
-Dobrze. Połóż się na leżance i podwiń bluzkę do wysokości biustu.-powiedział lekarz.
Potem przyłożył mi głowicę urządzenia z bardzo zimnym żelem. Kiedy Zayn zobaczył tę małą, kruchą istotkę w środku mnie popłakał się. Potem mi zaczęły lecieć łzy. To był najszczęśliwszy moment w moim życiu. Widziałam też, że chłopaki też płakali. Następnie dostałam zdjęcia z badania i opuściliśmy klinikę. Widziałam, że z Liam'em jest coś nie tak. Podeszłam do niego.
-Coś się stało?-spytałam.
-Nie...to znaczy tak. Danielle ze mną zerwała.-otarł łzę spływającą po jego policzku.
-Nie martw się.-przytuliłam go.
-Ona była miłością mojego życia!-smucił się.
-Już dobrze...ja to wiem...wszyscy to wiemy.-pocieszałam go.-Chodźmy do domu.
Współczułam Liam'owi. On na prawdę ją kochał. Kiedy wróciliśmy do domu strasznie byłam głodna. Wzięłam z lodówki ogórki konserwowe i zaczęłam je jeść stojąc 'w lodówce'. Usłyszałam czyjś śmiech. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Niall'a.
-I kto tu jest żarłokiem?-spytał podchodząc do słoika.
-Zostaw! To moje ogórki żarłoku!-zaczęłam uciekać.
-Dlaczego gonisz moją dziewczynę?-spytał Zayn wchodząc do salonu.
-Bo ma moje ogórki!-bulwersował się blondyn.
-Taa...moja kochana rodzinka.-podszedł do mnie i pocałował mnie.- Olivia daj mu te ogórki i chodź ze mną.
Zostawiłam słoik i poszłam za Zayn'em.
-Musimy pomyśleć o imieniu dla naszego skarba.-zaczął.
-Dobry pomysł kochanie-pocałowałam go.
-Myślałem żeby dziewczynka miała na imię Lux (wiem, że tak ma na imię córka ich stylistki, ale ta mała istotka jest piękna !!! *_* ), a chłopiec...-przerwałam mu.
-Josh! Proooszę! Tak bardzo mi się to imię podoba!-zrobiłam słodkie oczy.
-Dla ciebie Olivia wszystko!
Po naszej rozmowie zdecydowaliśmy że rodzicami chrzestnymi naszej małej pociechy zostanie Niall lub Harry i Eleanor. Jutro im to ogłosimy.
_______________________________
nareszcie go napisałam! siedziałam nad tym rozdziałem około tygodnia i nareszcie mi wyszedł! ^_^