sobota, 23 lutego 2013

X

Jesteśmy już ostatni dzień w słonecznej Hiszpanii. Chłopaki mają od rana próbę. Kiedy wstałam z łóżka podeszłam do walizki i wyjęłam z niej ubranie. Poszłam do łazienki i się ubrałam. Po południu pojechałam do chłopaków, sprawdzić co u nich słychać. Oczywiście nie potrafili się skupić, a Paul nie mógł sobie z nimi poradzić. Wzięłam od niego megafon i krzyknęłam :
-CHŁOPAKI!
-AAA!!!-pisnął Louis.
-Ogarnijcie się! Niedługo macie koncert! Postarajcie się!-rozkazałam.
Oddałam urządzenie właścicielowi i usiadłam na widowni. Kiedy próba się skończyła chłopaki mieli 2 godziny chillu. Zabrałam Zayn'a do hotelu. Posadziłam go w salonie przed MTV, a sama poszłam do kuchni gotować. Przygotowałam kurczaka  Kiedy się piekł przebrałam się i uciekłam z powrotem do kuchni. Czekałam jakieś 30 minut i wyciągałam już danie z piekarnika. Na stoliku zapaliłam świece i podałam posiłek.
-Zayn! Chodź do stołu!
-Id...ale...to ty?-spytał.
-Tak. To dla nas, za wczorajszy prezent.-pocałowałam go w usta.
Zasiedliśmy do stołu. Po 30 minutach jedzenia, wparowali do nas chłopcy.
-Zayn! Musimy jechać!-krzyknął Liam.
Zrobiłam zrezygnowaną minę i poszłam do pokoju, po czym zamknęłam drzwi na klucz.
-Czy...przeszkodziłem wam?-spytał zakłopotany.
-Tak! Wyjdź stąd! Zaraz do was przyjdę.
Podszedł do pokoju i zapukał lekko w drzwi.
-Idź sobie!-krzyknęłam.
-Kochanie...przepraszam...nie wiedziałem, że skrócą nam czas...otwórz...-mówił.
Wstałam z łóżka i otworzyłam drzwi. Spojrzałam na ukochanego i rzuciłam mu się na szyję.
-Jedź jak musisz...-szepnęłam.
-Ale jeżeli ty pojedziesz ze mną.-powiedział.
-Ehh...poczekaj 20 minut.-odpowiedziałam i wróciłam do pokoju, a za mną Zayn.
On usiadł na łóżku, a ja zdjęłam sukienkę i buty i zajrzałam do szafy. Po dłuższym przyglądaniu się jej wybrałam coś i nie patrząc na to zdjęłam stanik i założyłam inny. Nie wiem dlaczego...po poprawieniu makijażu wyszliśmy z pokoju. Koncert wypadł im świetnie. Mimo, że stałam za kulisami widziałam, że Zayn jest bardzo zadowolony z wyjazdu z Hiszpanii.
*po koncercie*
Rozmawiałam z Harry'm o jego tatuażach, kiedy ktoś pocałował mnie w miejsce mojego tatuażu. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a Harry nas opuścił.
-Przepraszam...-szepnął.
-Za co?-spytałam
-Za wszystko co nas złe spotkało...-pocałował mnie.
Potem wróciliśmy do hotelu i zaczęliśmy pakowanie.
_____________________________
No to na powrót świeży roździalik ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz