Lecimy już 2 godziny. Olivia śpi na moim ramieniu. Podeszła do mnie Monica i Niall.
-Hej. Możemy porozmawiać?-spytała.
-Jasne.-odpowiedziałem.
Poszliśmy na tył samolotu.
-Słuchaj. Zaraz lądujemy w Wenezueli.-zaczęła.
-Dlaczego lecimy na około?-spytałem.
-Bo...ja tam będę mieszkała.-odpowiedziała.
-Ale jak to? A co z Olivią? Przecież ona się załamie!-głos mi się ugiął.
-Wiem. Ale uwierz, że mi też nie jest najlżej.
-Niall, a co ty o tym powiesz? Przecież to twoja 'dziewczyna'
-Sam nie wiem. Związek na odległość nie będzie miał sensu, więc musimy zerwać.
W tym momencie podeszła do nas stewardessa.
-Przepraszam, zaraz lądujemy w Wenezueli. Proszę usiąść i zapiąć pasy.-oznajmiła uśmiechając się sztucznie.
Tak zrobiliśmy. Wylądowaliśmy, a Monica wyszła z samolotu. Niall zakrył twarz w dłoniach i zaczął płakać.
-Nie martw się stary. Wszystko będzie ok. Monica to zwykła sz*ata.
-Nie mów tak o niej! Ona jest...dziwką!-przejrzał na oczy.
-Martwię się tylko o Olivię, bo wiesz...to jej BFF.-stwierdziłem.
*Olivia*
Obudziłam się w samolocie. Zayn'a obok mnie nie było. Wstałam z siedzenia i po chwili go ujrzałam. Podeszłam do niego. Siedział z Niall'em.
-Co wy tacy wszyscy nie w sosie?-spytałam i usiadłam pomiędzy nimi.
-Bo Monica...jej tu nie ma...jest w Wenezueli...-usłyszałam od Niall'a.
-CO!? Ale? Nie!-rozpłakałam się.-Nie teraz!
-Dlaczego nie teraz?-spytał Zayn.
-Bo jestem w ciąży, rozumiesz? Jestem w ciąży z tobą!-krzyczałam.
-Ale jak to? Co? Jesteś pewna!?-pytał
-Tak!-odpowiedziałam i odeszłam.
-Nie mów tak o niej! Ona jest...dziwką!-przejrzał na oczy.
-Martwię się tylko o Olivię, bo wiesz...to jej BFF.-stwierdziłem.
*Olivia*
Obudziłam się w samolocie. Zayn'a obok mnie nie było. Wstałam z siedzenia i po chwili go ujrzałam. Podeszłam do niego. Siedział z Niall'em.
-Co wy tacy wszyscy nie w sosie?-spytałam i usiadłam pomiędzy nimi.
-Bo Monica...jej tu nie ma...jest w Wenezueli...-usłyszałam od Niall'a.
-CO!? Ale? Nie!-rozpłakałam się.-Nie teraz!
-Dlaczego nie teraz?-spytał Zayn.
-Bo jestem w ciąży, rozumiesz? Jestem w ciąży z tobą!-krzyczałam.
-Ale jak to? Co? Jesteś pewna!?-pytał
-Tak!-odpowiedziałam i odeszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz