Około 18 wróciłyśmy do domu. Kiedy tylko przekroczyłam próg mieszkania, rzuciłam się na sofę.
-Olivia! Wiesz jaki dziś dzień?-spytała.
-Eee...zgaduję, że wtorek...-odpowiedziałam.
-No i?-drążyła dalej.
-Noo...?
-Mamy wieczór filmowy! Zapomniałaś?-krzyknęła.
-Przepraszam...to przez Zayn'a...za dużo o nim myślę.-przyznałam.
-Nic nie szkodzi.-uśmiechnęła się.
Po 5 godzinach obie usnęłyśmy. Obudził nas dźwięk pukania.
-Otworzysz?-spytałam, ale Monica nadal spała.
Podeszłam do drzwi. Otworzyłam je, a tam...
-Hej Zayn.-powiedziałam przeciągając się.
-Obudziłem cię?-spytał zatroskany?
-Nie..znaczy trochę, bo miałyśmy maraton filmowy i...czekaj. Skąd masz mój adres?-spytałam.
-Mieszkam za ścianą i już nie raz cię widziałem tutaj.-wyjaśnił i ukazał moim oczom szereg pięknych białych ząbków.
-Aha. A co tutaj robisz?-spytałam.
-Masz pożyczyć eee...cukier?-spytał niepewnie.
-Jasne. Czekaj. Mam końcówkę więc dam ci opakowanie.-powiedziałam i podałam mu opakowanie.
Na opakowaniu napisałam Zayn'owi mój numer telefonu. Mam nadzieję, że się odezwie.
*następnego dnia*
Obudziłam się o 10. Słyszałam jakieś hałasy, więc pomyślałam, że Monica robi śniadanie. Nie myliłam się.
-Siadaj do stołu.-powiedziała.
-A co na śniadanie?-spytałam.
-Omlety z malinami.-usłyszałam w odpowiedzi.
Po śniadaniu poszłam do łazienki. Po szybkiej kąpieli ubrałam się.
-Wiesz co, Olivia?-spytała grzebiąc w torbie
-Co?
-Ja już muszę iść.-odpowiedziała i wyszła.
Spróbowałam zadzwonić do Zayn'a.
_________________________________________
Jakiś słaby mi wyszedł... :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz